Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 145
Najnowszy Użytkownik: ~Forest92
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

Katowicki Festiwal Biegowy
2008.03.01 - 12-godzinna sztafeta podziemna w Bochni
Nieskromnie napiszę, że nasza sztafeta spisała się na medal.
Od początku wszystko układało się jak najlepiej. Zdążyłam na pociąg, chociaż już się bałam, że będę musiała pojechać sama następnym. Potem Kulbet rozdał nam doliniarskie koszulki, które dzięki staraniom Mirasa udało się zdobyć na czas. Na dworcu pożegnała nas Agnieszka, a chwilę potem Miras smsem, dzięki czemu wiedzieliśmy, że mamy wsparcie-to nam dodało otuchy.
Podróż minęła szybko i nieuchronnie zbliżało się to, na co czekałam niecierpliwie i jednocześnie czego się bałam od kilku tygodni: zjedziemy pod ziemię i zacznie się wielka przygoda i niesamowity wysiłek.

Zamknięto nas w ciasnej windzie i zjechaliśmy ponad 200m wgłąb ziemi, a tam ciemno, zimno, wietrznie, wąskie korytarze, zero słońca, a do tego świadomość, że jutro czeka nas 12 godzin biegania-jak ja to wytrzymam? A odwrotu już nie byłor30; Strach zajrzał mi w oczy, ale od czego ma się drużynę, wystarczyło jedno spojrzenie na nich i już wiedziałam, że będzie dobrze. Wieczór minął na rozważaniach, co będzie jutro, na zawieraniu nowych znajomości. Spać się nie dało, ale czego można się spodziewać, jak się zamknie w jednym miejscu ponad 200 biegaczy, nie może być cicho.

Następnego dnia pobudka, wspólne śniadanie, informacje od organizatorów, chwila dla mediów. Każda drużyna chciała się zaprezentować jak najlepiej, ale wiadomo, ze nikt nie mógł dorównać nam i naszym nowym koszulkom.



Potem wio na górę. Wyobraźcie sobie, żeby dostać się do strefy zmian trzeba było wspiąć się na ponad 300 schodów. I tak za każdym razem, po każdej zmianie, najpierw w dół, krótki odpoczynek, potem w górę.

Pierwszy na starcie stanął nasz kapitan, czyli Tomek.Poszedł jak strzała, a ja musiałam się nieźle przeciskać w strefie zmian żeby w porę ustawić się na właściwym miejscu i odebrać od niego pałeczkę. Po mnie biegła Justyna, a na końcu Łukasz.
Zastosowaliśmy taktykę, którą doradził nam Lecho: każdy robił po 2 okrążenia, a potem godzina przerwy.
Łatwo nie było. Od razu dały mi się we znaki trudne kopalniane warunki, jak za pierwszym zakrętem poczułam zimny wiatr prosto w twarz, a potem w drugiej części korytarza całkowita zmiana: ciepło i duszno, miałam wrażenie, że brakuje mi powietrza. Nawierzchnia była nierówna, trzeba było przebiegać przez stare tory. Panował półmrok, do tego korytarze były momentami bardzo wąskie, jak zobaczyłam pędzącego z naprzeciwka wprost na mnie członka zwycięskiej sztafety, to pomyślałam, że już po mnie, zderzenie nieuniknione, na szczęście udało się nam wyminąć bezkolizyjnie. Z czasem przyzwyczaiłam się już do tych specyficznych warunków głównie dlatego, że moja zdolność odbierania bodźców z otoczenia wyraźnie spadła, bo wszystkie siły skupiłam tylko na tym, żeby biec jak najszybciej.
Najgorszą myślą, która powracała za każdym razem, jak przebiegałam przez Kaplicę Św. Kingi i miałam ostatnie 200m do zmiany była myśl, że nikt nie będzie tam czekał i będę musiała biec kolejne kółko. Na szczęście Justyna zawsze czekała. Wszyscy członkowie sztafety byli zdyscyplinowali i gotowi do walki we właściwym czasie.

Wiadomo było, że Kulbeta stać na wiele, nie zawiódł nas, biegł dobrze, za każdym razem dawał z siebie wszystko. Nic dodać, nic ująć, zasłużył na miano kapitana naszej drużyny, był najlepszy.
Justyna zaczęła pierwsze kółko w bardzo dobrym tempie, co mnie wcale nie zaskoczyło, bo wiem od dawna, że potrafi wiele, ale trochę się zdziwiłam, że następną zmianę zaliczyła w tym samym tempie. I kolejną też. I następną. Po prostu każdą zmianę biegła tak szybko, jak na początku, obojętnie, czy była to pierwsza godzina biegu czy dwunasta. Zaczęłam mieć poważne wątpliwości, czy Justyna to ludzka istota, czy może raczej maszyna do biegania, którą wystarczy nakręcić na odpowiednie tempo. Nadal się nad tym zastanawiam...

Łukasz pobiegł pierwsze kółko średnio dobrze i zaraz po biegu stwierdził, że to dla niego zdecydowanie za szybko. Nawet mnie to nie zmartwiło, bo pomyślałam sobie, że jak będzie biegał wolniej, to nie będę ostatnia. Na szczęście los pokarał mnie za moje samolubne myśli i byłam najwolniejsza, bo na następnej zmianie coś się stało, nie wiem co, ale Łukasz po prostu przypomniał sobie, co to znaczy biegać w tempie i od tamtej pory nasza sztafeta zaczęła się piąć w statystykach w górę.
Ja biegałam najszybciej jak umiem, ale w jakim czasie przebiegałam każde okrążenie nie wiem, bo nie miałam zegarka. Wszyscy byli ciekawi, nawet ja sama, a najbardziej to chyba Kulbet, bo obiecał, że mi kupi stoper.
I tak biegaliśmy cały dzień, była to walka, ale tak naprawdę bardzo monotonna: 2 okrążenia, przekazanie pałeczki, 300 schodów w dół, baton, izotonik, śpiwór, myśl: " jak to możliwe, że godzina już minęła", 300 schodów w górę, czekanie w strefie zmian, odebranie pałeczki, 2 okrążenia i tak przez całe 12h.
Pod koniec dnia byłam nieludzko zmęczona, nie mogłam myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, ile jeszcze zostało. Bałam się, że ktoś powie, że już nie może i trzeba będzie biegać więcej, ale doliniarze to prawdziwi twardziele, nikt się nie wykruszył. Wszyscy pokonali taki sam dystans, Kulbet trochę więcej, bo jak na kapitana przystało zaczął pierwszy, a skończył ostatni.
Moment, w którym zegar wskazał 00:00:00 to była po prostu euforia, byłam szczęśliwa, że to już koniec, udało się pokonać własne słabości, zmęczenie i wielu rywali. Do tego doszło uczucie, którego nie czułam jeszcze po żadnym biegu: byłam dumna z siebie i całej drużyny, po prostu wiedziałam, że jesteśmy wielcy.
Po biegu wreszcie można było zjeść coś konkretnego i napić się piwa. Miałam zamiar świętować udany start, ale niestety, byłam tak padnięta, że zasnęłam na krześle, mój organizm powiedział dość, musiałam iść spać. Reszta drużyny upajała się zwycięstwem.
Następnego dnia wszyscy byli w dobrych humorach, po śniadaniu zwiedziliśmy kopalnię, a potem była uroczystość wręczania medali. 26 miejsce na 53 sztafet to naprawdę dobry wynik, poza tym byliśmy jedną z nielicznych sztafet mieszanych, kobiet było tam naprawdę niewiele.
Podsumowując, bieg był wyjątkowy. Organizatorzy postarali się, żeby były to zawody naprawdę dobrze przygotowane, wszystko było dopracowane. Impreza jedyna w swoim rodzaju nie tylko ze względu na specyficzny klimat podziemi, ale także na charakter zawodów: bieganie w sztafecie w jednej drużynie sprawia, że człowiek chce i może z siebie wycisnąć więcej, bo myśli się nie tylko o sobie, ale przede wszystkim o całym teamie.
Wróciłam stamtąd z niezapomnianymi wrażeniami. Dziękuję serdecznie całej ekipie, dobrze się czułam w Waszym towarzystwie, cieszę się, że miałam zaszczyt reprezentować doliniarzy w podziemiach kopani soli w Bochni. Chciałabym powtórzyć to za rok.


Katowicki Festiwal Biegowy
Dodane przez Kasia dnia 04 marzec 2008 07:28
3 Komentarzy · 475 Czytań · Drukuj
Komentarze
mirasvitas dnia 04 marzec 2008 07:36
jesteście ...........niesamowicie szaleniemoticon
Justycja dnia 04 marzec 2008 09:25
To bylo prawdziwe szaleństwo!emoticon
Rzeczywiscie czułam sie troche jak taka maszyna do biegania, zwłaszcza jak przestałam " trybić " po 11 godzinach...ale w drużynie siła!!! Najlepsze były nasze zmiany i to ze najwiecej czasu odpoczywałam z Agawa, bo jej optymizm i siła to cos czego moge tylko pozazrościc i to mi sie udzialało przez cały bieg. Reszta tez oczywiscie pracowala na niesamowitą atmosfere walki i rywalizacji...Chciałoby sie znowu tam byc. Nie mogłam sie powstrzymac i zrobilam sobie wpis do pamietnika na MP, choc wiem ze i tak na dlugo pozostanie mi w pamieci ta szychta...;)
Zaku dnia 06 marzec 2008 15:06
Gratuluję udanej sztafety, dobrego miejsca, ciekawych wrażeń i tej niezapomnianej atmosfery, może za rok spotkamy się gdzieś pod ziemią...

Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
893405 unikalnych odwiedzin