Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 145
Najnowszy Użytkownik: ~Forest92
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

Katowicki Festiwal Biegowy
Gorce maraton 2011
......to postanowiłem spróbować dojechać na zawody na rowerze, pobiec 40km i wrócić też na rowerze. W piątek spakowałem się, i zgodnie z postanowieniem wsiadłem na rower. Wyjechałem z Katowic tuż przed 12 w południe, licząc, że uda mi się pokonać dystans około 140-km jeszcze przed zmrokiem. Tak się jednak nie stało. Nie znałem do końca trasy, i w paru miejscach trochę kluczyłem zanim trafiłem na właściwą drogę. Poza tym, im dalej na południe, tym większe były podjazdy na trasie. Wielokrotnie musiałem pokonywać odcinki o nachyleniu blisko 10%, ciągnące się kilometrami. Z trudem utrzymywałem prędkość 7-8km/h, ciągnąc za sobą ciężkie sakwy, i wylewając hektolitry potu. Poskutkowało to tym, że noc złapała mnie na długo przed Nowym Targiem. Z planowanych 6 godzin jazdy, zrobiło się prawie 10... A ze spodziewanych 140km, ponad 160.... Oczywiście nie było możliwości nic zjeść. Przez cały czas podróży, żywiłem się jedynie sokami zakupionymi na kolejnych mijanych stacjach benzynowych.
W końcu, z pewnym trudem, odnalazłem Długą Polanę. Ostatnie kilometry jechałem już w całkowitej ciemności, jedynie przy świetle gwiazd i nielicznych latarni. Po omacku znalazłem w krzakach kawałek gołej ziemi, na którym ułożyłem się, wykończony całodzienną jazdą w trudnych warunkach. Niestety, po chwili zdałem sobie sprawę, że jest strasznie zimno (wydaje mi się, że było nie więcej jak 5 stopni). Wstałem więc i ubrałem na siebie wszystko, co tylko miałem. Ale i tak nic to nie pomogło. Przez następne 8 godzin na przemian kładłem się, i wstawałem w celu chwilowego ogrzania się. Kilka razy obok mojego legowiska przechodzili jacyś ludzie, głośno rozmawiając i świecąc latarkami po oczach. Budziły mnie też szelesty, odgłosy zwierząt, biegające wokół psy, itp. W pewnym momencie zbudziło mnie jakieś zwierzę, przemykające przez krzaki - zdołałem dostrzec tylko jego zarys, przez ułamek sekundy. Poczułem się tym trochę przerażony.
Jakoś jednak dotrwałem do 5 rano, regularnie budząc się i patrząc na zegarek. Potem zaczęło się rozjaśniać.
Biuro zawodów przyjechało około 6, po chwili zjawili się też pierwsi zawodnicy. Stopniowo zaczęli się zjeżdżać kolejni ludzie, zauważyłem wśród nich Sławka, Kulbeta i Jarząba. Zrobiła się dość spora kolejka do zapisów, ale wszystko poszło gładko, i przed 9 wszyscy zawodnicy zostali poproszeni o przejście do autobusów, które zawiozły nas na start biegu, czyli do Krościenka. W międzyczasie zaczęło się robić coraz cieplej, a o 10, czyli w momencie startu, grzało już naprawdę mocno. Punktualnie o 10 nastąpił start. Od samego początku był dość mocny podbieg. Starałem się trzymać możliwie blisko Kulbeta i Sławka, ale już po kilku kilometrach wyraźnie osłabłem - poczułem skutki wielogodzinnej jazdy z poprzedniego dnia. Bieg był naprawdę ciężki. Na drogach leżały luźne kamienie i piasek. Z niemałym trudem udało mi się pokonać pierwszy etap, czyli około 10-kilometrowy podbieg na Lubań. Już w tym momencie miałem dosyć, myślałem o zejściu z trasy. Na punkcie odżywczym zrobiłem sobie małą przerwę, odzyskałem nieco sił, i pobiegłem jednak dalej. Ale potem wcale nie było łatwiej. Zaczęła się kolejna długa seria naprzemiennych podbiegów i zbiegów, po kilkunastu kilometrach miałem naprawdę dość. Odezwały się kolana, potem skończyło mi się picie, a upał był już wtedy naprawdę paskudny (na oko 25-30 stopni). Chcąc nie chcąc dreptałem jednak nadal, z myślą o dobiegnięciu do kolejnego punktu odżywczego, w którym będzie można uzupełnić zapas płynów. Momentami biegło się trochę lżej, i mimo rezygnacji, liczyłem, ze jakoś to będzie, i że uda się pokonać cały dystans. Zerkałem jednak od czasu do czasu na zegarek, pamiętając o tym, że na drugim przepaku jest limit czasu. Czas mijał, kilometry mijały, a punktu jakoś nie było widać.... W pewnym momencie wyprzedził mnie zawodnik, który powiedział, że jest już 22 kilometr. Na zegarze zbliżała się godzina 13:30, czyli biegłem "na styk" w stosunku do limitu. Gdy w końcu zobaczyłem przepak, była już 13:28. Ktoś z obsługi powiedział, że to już jest na granicy, i żeby się zastanowić czy chcę biec dalej, czy też zejść. Ponieważ byłem już naprawdę " wypompowany ", postanowiłem, ze jednak zejdę z trasy. Za mną biegło już tylko dwoje zawodników. W sumie wycofało się na tym punkcie około 5 osób. Zwieziono nas samochodem na metę. Potem, siedząc już na mecie, obserwowałem jak na metę przybiegają kolejni zawodnicy. Około 16.30 przybiegł ostatni biegacz, po czym przeprowadzono dekorację zwycięzców i losowanie nagród. Wróciłem do Katowic wraz z dwoma zawodnikami z Sosnowca, którzy zaproponowali mi podwiezienie samochodem.
Katowicki Festiwal Biegowy
Dodane przez mirasvitas dnia 04 wrzesień 2011 18:13
2 Komentarzy · 210 Czytań · Drukuj
Komentarze
shplus dnia 04 wrzesień 2011 21:21
Zejść z trasy to rozumiem ale wrócić z powrotem samochodem a nie na rowerze to już porażkaemoticon
A tak na serio to proponuję odwrócić kolejność; dojedź na start samochodem, busem, autobusem, pociągiem lub czymkolwiek co ma więcej niż dwa koła następnie pobiegnij, a z powrotem wróć na rowerze, to i relacja będzie dłuższa.
lukas1906 dnia 05 wrzesień 2011 00:50
Miałem zamiar wracać na rowerze, byłoby to teoretycznie wykonalne, ale do Katowic dojechałbym wtedy między 2 a 3 w nocy, o ile nie byłoby po drodze nieprzewidzianych sytuacji. A dwie nieprzespane z rzędu noce, przedzielone ponad 300-kilometrową trasą rowerową i 20-kilometrowym biegiem... to byłaby lekka przesada. Rozsądnym wyjściem jest taki plan: 1 dnia pojechać na rowerze w docelowe miejsce, 2 dnia odpoczywać cały dzień, 3 dnia - wystartować w biegu, a 4 wrócić spokojnie rowerem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
893316 unikalnych odwiedzin