Dzisiejszy trening zapowiadał się wyjątkowo ciekawie od chwili gdy Kóla podrzucił propozycję "dłuższego" wybiegania.
Pomysł był tak,i aby chętni ultrasi wystartowali wcześnie rano , tak aby zakończyć swój bieg o 9-tej na dolinie. Na szczęście plan został zmieniony i odbył się start wspólny. Na początku przywitaliśmy nasza nową koleżankę Aleksandrę, która wpadła dzisiaj na trening w celu "rozpoznania" terenu. Mam nadzieję że wypadliśmy pozytywnie i już niebawem Aleksandra dołączy do nas w stroju biegowym.
Tradycyjny trening rozpoczęli : Aleksandra- kandydatka, ŁukaszG -spóźniony ,Ivka- uśmiechnięta, Ela- krzycząca : jeszcze jaaa!, ,Andrzej - Pomarańczowy, Zdawek - wielki, Kóla -ultras, Pikkot - szybki, Yarząb II zwany Młodym, Bohdan znany wszystkim, Miras -szkoda słów,, Yarząb I zwany Starym i JaszuszS zwany Mistrzem
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (798x600px) kliknij w obrazekJako że nadal wszyscy są pod wrażeniem wyczynu Janusza w Silesii Marathonie, postanowiliśmy wspólnie oddać hołd Januszowi, dziękując mu za rozsławianie doliniarzy w najlepszy z możliwych sposobów -bieganiem
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (798x600px) kliknij w obrazekw zamian za tytaniczną pracę okraszoną pięknym sukcesem Mistrz Janusz otrzymał od doliniarz głęboki pokłon, pełen szacunku i uznania :
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (798x600px) kliknij w obrazekPo ceremoniale udalismy sie na tradycyjna pętlę po dolinie, wszystkim było mało , więc pobiegliśmy jeszcze do mostu widmo gdzie nastąpiło pożegnanie z ultrasami udającymi sie w strone hałdy i potem dalej do Lędzin na górę Klimont. Przeraził mnie fakt że na dolinę zawróciły tylko cztery osoby

Czyżby doliniarzy ogarnęło ultra-szaleństwo ?
Aby utwierdzić sie w moich przemyśleniach , wracając z doliny zajechałem do innego naszego ultrasa SławkaK. Wypoczywając przy wyśmienitej kawce, troszeczkę zazdrościliśmy dzisiejszym ultra-terenującym, ale żal nasz osłodziły wyśmienite ciasteczka własnoręcznie wyrabiane przez Teresę, oraz wspólny wniosek: świry, świry, same świry