Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Najnowszy Użytkownik: ~edziulka42195
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

II Miejski Rajd Przygodowy
2009.10.25 - Nauka życia z bólem
Godzina 3.47
Budzą mnie jakieś szelesty w korytarzu. Patrze na zegarek, a potem przed siebie - i widzę, że większość ludzi już zaczyna się juz zbierać. Kładę się jeszcze na chwilę.

Godzina 4.00
Dzwoni budzik. Powoli też zaczynam wstawać, i się ubierać. Wkładam przygotowane wczoraj ubrania. Zjadam resztę makaronu. Idę na chwilę na zewnątrz zobaczyć jaka jest pogoda.

Godzina 4.30.
Kończę jeść, przygotowuję jedzenie na najbliższe godziny, i czekam na wyjazd autobusu do Stawiszyna.

Godzina 5.20
Wszyscy wsiadają do autobusów, jedziemy na miejsce startu.

5.35
Autobusy dojeżdżają na miejsce, zaczyna się ostatnie odliczanie. Niektórzy się rozgrzewają, inni robią zdjęcia, część omawia taktykę na najbliższe godziny, inni czekają w milczeniu i koncentrują się.

6.00
Start. Tradycyjnie dwa okrążenia wokół rynku, następnie 10km do Blizanowa, i 6 pętli po 15km.

6.10
Wszyscy pognali gdzieś do przodu, a z tyłu została tylko kilkuosobowa grupka. Jest ciemno i chłodno, ale dużo cieplej niż rok temu. Chyba za grubo się ubrałem, po 2km jestem cały mokry. Musze na parę minut skoczyć w krzaki. Po chwili wracam na trasę, jest tak ciemno, że nie widzę nawet na metr przed sobą. Tylko w oddali z przodu widać sygnały karetki zabezpieczającej koniec biegu. Przyśpieszam, żeby dogonić karetkę, po paru minutach sprintu przechodzę znów do marszu.

6km
Z przodu nadjeżdża radiowóz na sygnale, a tuż za nim biegnie pierwszy zawodnik, który juz nawrócił i rozpoczął pierwszą 15-kilometrową pętlę. Tempo - sprinterske, jestem zdziwiony że takie szybkie.

10km
Po godzinie i 20 minutach, spokojnym tempem dobiegam do końca pierwszego odcinka. Parę minut przerwy. Biegnę dalej.

15km
Pierwszy punkt odżywczy. Coś jest chyba nietak, bo zaczynam czuć lekki ból w lewej piszczeli. Zwalniam, licząc że to tylko chwilowe.

20km
To chyba koniec zawodów dla mnie - ból nasilił się na tyle, że chyba zejdę z trasy po 25km...

25km
Jednak nie jest tak źle, da się przynajmniej maszerować. Próbuję dojść do 55km żeby zaliczyć chociaż minimum.

40km
Prawie całe okrążenie udało mi się przemaszerować, ale jest coraz ciężej. To chyba skutek braku odpoczynku po wcześniejszych biegach, teraz wychodzą wszystkie ukryte kontuzje. Najpierw piszczel, a potem jeszcze lewa stopa... Marze o tym, żeby już minęło te 55km i żeby to zakończyć.

55km
Jednak się udało. Momentami ból się nawet zmniejszał, ale musiałem, w celu jego ograniczenia, biec na nienaturalnie ustawionej nodze, w dodatku na palcach... Zostało jeszcze bardzo dużo czasu do zakończenia zawodów, więc po chwili wahania pobiegłem na kolejną pętlę.

65km
Na ostatnim punkcie odżywczym zrobiłem dłuższą przerwę, po czym pomaszerowałem w towarzystwie innego zawodnika, który równiez złapał wcześniej kontuzję. Ostatnie kilka km szedłem prawie godzinę, ale przynajmniej ciekawie się rozmawiało.

70km
Kulejąc, dochodzę do końca czwartej pętli. Do końca zawodów jest jeszcze 2 i pół godziny, więc byłaby możliwość zrobienia jeszcze jednej pętli, ale odpuszczam już sobie. Schodzę i kończę, mimo, że kondycyjnie wogóle nie czułem żadnego zmęczenia.

Potem parę godzin odpoczynku, i szybki wyjazd na kolejne zawody, do Tychów. Na perle paprocan bez problemu poleciałem 3km ale potem ból znowu powrócił. Z trudem zaliczyłem 1 okrążenie.
Chyba nadszedł czas na dłuższy odpoczynek....
II Miejski Rajd Przygodowy
Dodane przez lukas1906 dnia 27 październik 2009 19:43
8 Komentarzy · 679 Czytań · Drukuj
Komentarze
Yazomb dnia 27 październik 2009 20:00
Lukas moim zdaniem powinieneś włożyć zpowrotem wnętrzności do brzucha a w zęby zagryźć kawałek patyka i przeczołgać się te marne 30km!
Oj synek! synek!:oe
mirasvitas dnia 28 październik 2009 08:23
Chcieliście relacje z Kalisz i jestemoticon Brawo Lukasemoticon
Na mnie nie liczcie, jeszcze długo nie poukłada mi sie w głowie ta cała setka, bo to raczej nie możliwe aby przebiec taki dystansemoticon
glowraf dnia 28 październik 2009 08:30
niemożliwe to jest wywrócenie hełmu na lewą stronę...podobno:H
ale nie byłbym tego taki pewien:d
Lukas, dzięki za relację i za inspiracjęemoticon:k
Ivka dnia 28 październik 2009 10:57
jeszcze podobno niemożliwe jest: otworzyć parasol w d.... i pieprznąć obrotowymi drzwiamiemoticon a wszystko inne się daemoticon
Justycja dnia 28 październik 2009 11:29
ivka jak ja Cie lubieemoticon:d hehe
Lukas chyba jestes totalnie zajechanyemoticon jedną z przyczyn kontuzji jak wiadomo jest brak zdrowego rozsądkuemoticon
shplus dnia 28 październik 2009 22:52
Chłopie biegaj tak dalej i dalej, a w najbliższa niedzielę będziemy obchodzili Twoje święto!

Glowraf, słyszałem że już ponoć komuś się udało z tym hełmem, a na pewno to... umrzemy.
lukas1906 dnia 29 październik 2009 20:55
1. Następnym razem, jeśli złapię kontuzję na jakiejś setce, to zagryzę kawałek patyka, oderżnę sobie nogi powyżej kolan piłą tarczową, i dobiegnę do setki na kikutachemoticon
2. Rozsądek jest chyba OSTATNIM tematem, który należy poruszać na tym forum i wogóle na tej stronieemoticon Jakoś ten temat tu niebardzo pasuje.
3. Przyjdzie taki dzień, w którym ktoś będzie obchodził nasze święto 1 XI, niezależnie od tego czy i ile będziemy biegać.
agnieszka_ dnia 30 październik 2009 12:01
Lukas, ostatni punkt Twojego komentarza brzmi całkiem rozsądnie (natomiast odżynanie nóg powyzej kolan-niezabardzo: to już znacznie lepiej dla Ciebie będzie amputować same golenie)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
802249 unikalnych odwiedzin