Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Najnowszy Użytkownik: ~edziulka42195
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

II Miejski Rajd Przygodowy
2009.06.28 - Metropol Marathon Fürth
Metropol Marathon Fürth 28.06.2009 godz.9:30

Pogoda;jest parno,cieplo,za cieplo na dobre wyniki.25 stopni przy wilgotnosci powietrza ponad 70%.
Jezeli wkrotce nie spadnie deszcz,bedzie jeszcze cieplej,a to oznacza tropiki.
Choc bieg jeszcze sie nie zaczal,juz nasuwa sie to tradycyjne pytanie;po co mi to bylo?
Wiadomo przeciez,ze koniec czerwca,to raczej upalna pora roku i nie mozna liczyc na chlod.
O marnym przygotowaniu sie,nie wspominam,bo temat czesto sie powtarza,przez co stal sie oklepany i nudny.
I jeszcze te buty.Mialem zamiar na ten maraton kupic sobie wczesniej nowe Adistar Salvation (podobno sa super),niestety,braklo "czasu" i zostalem z moimi Brooks`ami,z ktorymi juz na treningach,strasznie sie musialem meczyc.Kupujac je,stopa czula sie wygodnie jak w kapciach domowych,lecz po paru godzinach biegu,zaczynaja jakby ciazyc,zaczyna sie "czlapanie",pozniej parzenie stop od dolu.Nie,nie ma glupich,lece w Asicsowych treningowkach,przynajmniej jest nadzieja,ze obejdzie sie bez bolu.(naturalnie nie mam pojecia,jak te spisza sie podczas maratonu)

Historia Metropolmaratonu jest bardzo krotka.Zostal on po raz pierwszy zorganizowny w 2007 roku ,z okazji obchodzenia 1000-letniej rocznicy zalozenia miasta Fürth.Miala to byc impreza bardzo uroczysta,chuczna,zrobiona z wielkim rozmachen,jak przystalo na takie"urodziny",ale jednorazowa.
Nie szczedzono wiec sil,ani kosztow,byl tak zwany full-wypas;mnostwo muzyki na trasie,oraz inne atrakcje.Punkty odzywcze,byly ustawione co 2 km (trasa,to jedna petla)i serwowaly owoce do wyboru i koloru,batony,wode,izotoniki,zelki,cole a nawet Prosecco(cos dla pan:)
Do oddalonych od mety,doslownie pareset metrow ,prysznicy,zawodnicy dowozeni byli autokarami,i w ogole same uuuh i aaach i tylko superlatywy.
Jak sie nie trudno domyslic,rezonans byl natychmiastowy i w biegowym swiatku,zaczely sie starania o zorganizowanie w nastepnych latach podobnych imprez.Udalo sie i co najlepsze,maraton ten odbywa sie w takiej samej uroczystej atmosferze,przy takim samymb zangazowaniu ludzi i srodkow (zapewne i budzecie)jak ten z okazji jubileuszu miasta.

To tyle informacji z prasy,teraz czas na moje osobiste spostrzezenia.Do Fürth dojechalismy (z moja zona jako osoba wspierajaca)w sumie na czas.Jednak poniewaz Start i Meta byly w centrum,pojawil sie problem,gdzie zaparkowac samochod.Po polgodzinnym kluczeniu po przepelnionych uliczkach i paru probach wcisniecia sie miedzy dwa inne auta,znalezlismy wolne miejsce.Taaak,tylko gdzie teraz jest miejce startu???.Pytajac o droge wreszcie dotarlismy do rynku.W biurze zawodow poszlo szybciotko,ale do rozpoczecia maratonu zastalo juz tylko 20 minut.
Lekka panika,Przebieranie sie,toaleta,przypinam numer startowy,plastry,robimy pare fotek, zostalo tak niewiele czasu.
Juz sa zyczenia i pozegnanie,juz chce"wyrywac" na start,kiedy pada pytanie mojej Basi "a co to jest ?".Pytanie banalne,ale jak bardzo na miejscu...To byl CHIP !!! Ladnie bym wygladal!!!

9:30.Start!
Z centrum miasta szybko wylatujemy do jakiegos duzego parku,gdzie trzeba bardzo uwazac.Alejki sa krete i waskie,gdy sie poszerzaja nagle mam przed soba fontanne,schodki lub murek ozdobny.Wszystkie te przeszkody sa zabezpieczone przez wolontariuszy,tym nie mniej denerwujace.
Wlasciwie mozna tak okreslic prawie cala trase;bardzo kreta i zawila,a w dodatku czesto bardzo ciasna,byl nawet podbieg pod skarpe,ktory mozna bylo pokonac tylko gesiego.Taki labirynt ze sciezek,alejek,drog rowerowych,chodnikow i deptakow,tylko rzadko kiedy mozna bylo biec szerszymi ulicami.Tu szacunek dla organizatorow Silesia Marathon.
Punkty odzywcze byly faktycznie co dwa-trzy kilomety i serwowaly wszystko co biegaczowi moze byc potrzebne,oprocz szampana.Choc bylo goraco,duszno i parno,to ile mozna pic i jesc.W koncu skusilem sie na zelka,popilem go woda i zaczelo sie.Zoladek zamienil sie w kamien i bardzo ciazyl przez nastepne piec kilosow.Pozniej bylo juz lepiej.Na tyle dobrze,ze w okolicach 30km,wyprzedzilem Pacemakerow na 4:00.Nie jest zle,pomyslalem,jednak jakies dwadziescia minut pozniej,zostalem przez nich,lub raczej przez niego,(drugi gdzies odpadl)znowu wyprzedzony.Na 38 kilometrze ,czuje sie swietnie i decyduje sie na tragiczne w skutkach przyspieszenie..Jakis czort podpowiedzial mi,ze mam szanse na czas,duzo (2-3min.)ponizej czterech godzin.Moze i mialem,ale na 40km dopadaja mnie nieludzkie slabosci,z minuty na minute jest coraz gorzej,przechodze do marszu.Slyszac juz muzyke i glos spikera na mecie,....mysle o zejsciu z trasy.POWAZNIE.
Kazdy ruch to meczarnia,zeby ja skrocic,zaczynam znowu biec(o ile ten ciag nieskoorynowanych ruchow mozna nazwac biegiem),ostatnia prosta,szpaler kibicow,ktorych nie rejestruje,niczego rowniez nie slysze.METAAA.
A na zegarze widze tylko cyfre 4,...reszta mnie nie interesuje.Czort dopiol swego,znowu nie udalo mi sie zlamac czworki.Gratulacje.A tak na serio,to dla mnie nowa zyciowka,a tym samym swietny wynik i mam jeszcze checi na nastepne osobiste rekordy,...ale to dopiero jesienia.

Teraz tylko gory,gory i tylko gory.No i odrobine letniego leniuchowania,tez musi byc.

Aha,jednak z obawy przed niesprawdzonymi treningowkami,zdecydowalwem sie w ostatniej chwili leciec(ostatni raz) w czlapiacych i parzacych Brooks`ach.


dugi
II Miejski Rajd Przygodowy
Dodane przez mirasvitas dnia 29 czerwiec 2009 14:02
6 Komentarzy · 356 Czytań · Drukuj
Komentarze
kula dnia 29 czerwiec 2009 21:10
fajna relacjaemoticon
co do zejścia z trasy na które miałeś ochotę to powiem ci że jest to trudniejsze niż dobiegnięcie do mety ...

pozdr i gratuluję zawodów
Yazomb dnia 29 czerwiec 2009 21:31
Gratuluję wyniku! Przy punktach odżywczych co 2/3km nigdy bym tak szybko nie przybiegł do mety!:d
PawelM dnia 29 czerwiec 2009 21:57
Gratulujęemoticon Bardzo fajnie się czyta Twoje wspomnieniaemoticon
dugi dnia 30 czerwiec 2009 12:35
Dzieki!!!
Kulbet,napisz prosze wreszcie ksiazke,bo inaczej ja zbiore wszystkie Twoje zlote mysli,ktorych nie szczedzisz doliniarzom i wydam jako wlasne:c:c:c
Yazombku,ty tez masz racje,moze to sciema organizatorow i biora niewtajemniczonych na przetrzymanie,a faworyci grzeja prosto do mety.;k;k;k
agnieszka_ dnia 30 czerwiec 2009 14:30
Brawo:)B)
Już wkrótce pożegnasz tę czwóreczkę z przoduemoticon
mirasvitas dnia 30 czerwiec 2009 15:20
OOO ! Tak, TaK, już ja się o to postaramemoticon Plan już jestemoticon
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
802317 unikalnych odwiedzin