W dobrych humorach tradycyjnie ok 9-tej wyruszyliśmy na naszą peltę wokół doliny. pierwszy wyrywny Pikkot za nim Ivka i Szwagier a na końcu Andrzej, Shplus, Zdawek i miras, był tez Sławek ale stwierdził że dość ma już biegania z wariatami i musi odpocząć przed jutrzejszym maratonem w Krakowie i znikł

Po zapętleniu się zjedliśmy śniadanie na trawie
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (640x480px) kliknij w obrazek i nażarci jak dzikie świnie na kartoflisku potoczyliśmy się w kierunku Rybaczówki, jedynie Shplus stwierdził że dość ma już biegania z wariatami i musi odpocząć przed wyjazdem w skały i znikł

tocząc się z przerwami na kulanie się dotarliśmy do drogi "przez trzy górki" gdzie to Andrzej stwierdził że dość ma już biegania z wariatami i musi odpocząć przed obiadem i znikł

A my z zawrotna prędkością walca drogowego godzinami błądziliśmy po leśnych duktach opadając z sił z każdą minutą. Wtedy to Ivka, chyba już w lekkim odlocie zaproponowała abyśmy jednak skupili i odnaleźli jak nie Rybaczówkę to chociaż ekstraśną leśniczówkę nocną, znajdującą się podobno gdzieś blisko. bo przecież trzeba tam posprzątać po wczorajszej imprezie by na wieczór można było przyjąć nowych gości. Trochę niechętnie udaliśmy się w kierunku bliżej nie określonym , skuszeni obietnicą boskiego masażu oferowanego przez pracujące w leśniczówce dziewczyny, w zamian za pomoc w sprzątaniu i tu znowu na czoło peletonu nie wiedzieć dlaczego , wysunął się Pikkot.
Po kilku naradach:
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (640x480px) kliknij w obrazeki odpoczynkach udało nam się wreszcie dotrzeć do " N -leśniczówki, na której chyba na nasz widok zapaliły się neony go !go! .....a myśmy już nie mieli sił aby biec dalej


Wykończeni biegiem nie daliśmy rady pomóc dziewczynkom w sprzątaniu, a poza tym było już późno i musieliśmy wracać, tylko Pikkot stwierdził że dość ma już biegania z wariatami i musi odpocząć przed powrotem i znikł

długo jeszcze czekaliśmy pod klubem ale bez efektu
Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (640x552px) kliknij w obrazekPikkota jak nie było tak nie było, martwiąc się bardzo o niego a jednocześnie zazdroszcząc czekającej go przygody ze sprzątaniem, udaliśmy się w kierunku bliżej nie znanym aby odnaleźć drogę na dolinę, cały czas zastanawiając się co powiemy żonie Pikkota gdy zapyta gdzie on jest

przecież gdy powiemy prawdę że sprząta to i tak nie uwierzy
