Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 145
Najnowszy Użytkownik: ~Forest92
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

Katowicki Festiwal Biegowy
2009.03.18 - Aconcagua 2009
Kolejna wyprawa, tym razem trzy tygodniowa, przeszła już do historii. Krótka charakterystyka: dalej, wyżej, ciężej r11; nie dla każdego ale też nie wszyscy tego pragną. Samo przygotowanie fizyczne to stanowczo za mało, potrzeba pragnienia, znaczne wyzwanie dla organizmu ale chyba przede wszystkim dla psychiki, amatora. rRzeczywiście, K2 jest tylko dla nielicznychr1;. Niestety.
Minął dokładnie miesiąc, a ja wciąż żyję tym wyjazdem; wszędzie czuję kurz z piargów, słyszę szum rzeki w dolinie Horcones, wspominam smak przypalonych steków oraz zapach Chilijskiego wina choć Argentyńskie niewiele ustępowało. Ale może zacznę od początku, w tym celu cofnę się do mojej poprzedniej a zarazem pierwszej wysokogórskiej wyprawy na Elbrus. Obóz Prijut 4200 m n.p.m. 12 sierpnia 2008 roku po pierwszej przespanej nocy, zapewne na skutek dużego zmęczenia po zdobyciu szczytu, pada decyzja o zejściu na dół do wioski. Ja wraz z kolegą postanawiamy pójść w przeciwną stronę, nie na dół a go góry, kto wie może te kilka godzin dodatkowej aklimatyzacji na wysokości przyda nam się w kolejnej wyprawie, może na Aconcaguę. Miesiąc później już wiem że jestem na liście uczestników na rAnkęr1;, zaliczka wpłacona.
Zaczynam pierwszy okres, wyczekiwania i nadziei połączonej z obawą przed porażką, bo przecież tyle rzeczy może się zdarzyć po drodze. W przeddzień wyjazdu, spakowany wychodzę na ostatni spacer w Polsce i jak na koniec stycznia pogoda jakaś taka nie bardzo zimowa ja zaś wiem że za kilka dnia będę się prażył, w Chile.

Spoglądam przez okno dookoła biało, nawet Śląsk może być ładny! Spoglądam ze szczytu ale to właśnie tu jest pięknie choć śniegu nie ma bo to środek lata. Na szczycie jestem sam, kilka minut po pierwszych i jeszcze trochę czasu przed kolejnymi rzdobywcamir1;. Delektuje się widokami. Teraz już wiem bo mi się przypomina to uczucie z poprzedniej wyprawy, uczucie Victorii. Cel osiągnięty, pora na kolejny, by wciąż się uczyć, tak, aż po horyzont.

c.d.n.
Katowicki Festiwal Biegowy
Dodane przez shplus dnia 18 marzec 2009 22:47
4 Komentarzy · 596 Czytań · Drukuj
Komentarze
Yazomb dnia 19 marzec 2009 12:32
Fuuuujjj! Przypalone steki! Lepsze niedopieczone! A jeżeli chodzi o Chilijskie winko to musiało być pysznie! Mniam mniam! bo delikatna nuta i mocno wyczuwalna końcówka przeplata się z ...bla bla bla:)
mirasvitas dnia 19 marzec 2009 12:43
...aż po horyzont............ i czekamy co będzie dalejemoticon
Shplus - ładnie to opisujesz, już myslałem że po nie udanej pierwszej próbie spisania Twoich przeżyć nie podzielisz się już z nami swoimi wspomnieniami, no a tu proszę, taka perełkaemoticon
Jeszcze, jeszcze, jeszczeemoticon dalej, dalej, dalejemoticon
Justycja dnia 19 marzec 2009 14:23
ale ładny wstępemoticon
ja to nie wątpiłam ze powstanie jakaś wypocinka. tak z perspektywy czasu to wygląda całkiem okazale. czekam na ciąg dalszy...emoticon
ps. Pani Redaktor, ta niespełniona juz zadnych pytań nie zadaje...porzuciła ten nędzny zawód, bo ciagle dawali jej wywiady z różnego typu świaramemoticon
dugi dnia 20 marzec 2009 08:24
Milo,iz przy tylu horyzontach i takich Viktoriach nie zapominasz,ze "nawet Slask moze byc ladny".A moze wlasnie dlatego.:}:}:}
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
893337 unikalnych odwiedzin