2009.02.21 - XXVI Zimowy Bieg Jarociński
XXVI Zimowy Bieg Jarociński im. M. Michalskiego 21.II .2009
JaROCin nie tylko rockiem stoi. Wiem o tym od ro(c)ku; tj od kiedy poznałam pewnego tu(tam) ziemca, mogę powiedzieć, że choć to mały grajdołek, a głośny od i z powodu rozmaitych wydarzeń i postaci sportowych (a choćby i takich jak IIgo ligowy Jarota Jarocin, który pewnego pięknego sierpniowego dzionka ubiegłego roku wyłoił miłemu memu sercu GKS Tychy). Od 26 lat jarociniacy organizują coroczny zimowy bieg, jest to bieg przełajowy , z tradycją i w swoistym krajobrazie: zapisy i nagradzanie w restauracji Klubowej, nieśmiertelna grochówka z wkładką ufundowaną przez miejscowego sponsora i powinszowania oraz uścisk graby panów prezesów(kogo ?czego ?prezesów ; nie złapałam). Jest to też (i znów nie złapałam od kiedy ) bieg poświęcony świętej już pamięci panu M. M., dzięki któremu te pierwsze biegi w Jarocinie w ogóle były możliwe. W tym roku przybyło kilkudziesięciu (ca 50) biegaczy i niestety skąpo (10?) biegaczek. Jako, że dla kobiet OCZYWIŚCIE nie było parytetu, stąd ich tak mało, stąd też zapewne zapisywane były przy stoliku razem z osobami niepełnosprawnymi (czyli dwie dyskryminowane grupy do jednej kupy r11; no dobrze razem raźniej). Długość trasy to jeśli się nie mylę 8.300
Przyjechaliśmy na miejsce zapisów; my to dwaj jarociniacy i ja(nie r11;jarocianka) do owej Klubowej-a tam czekała nas szybka i sprawna obsługa i żeby było jeszcze szybciej, po wpłaceniu wpisowego medal natychmiast wędrował do ręki zdumionego petenta-biegacza. r16witek potrzebny?r17; Nie potrzebny; więc bez kwitka ale za to z medalem ruszyliśmy na start, który był dość oddalony od pamiętającego czasy gierka lokalu- w lesie. Podstawiony autobus dowoził tych niezmotoryzowanych na miejsce. Nasza trójka nie skorzystała-jechaliśmy własnym pojazdem. Biegacze startowali metodą narciarską, to jest co 30 sekund. Widzę tego zalety, przynajmniej dla mnie; taki samotny start chłodzi rozpalone chęci. Kobiety i osoby niepełnosprawne były puszczane na początku, więc można powiedzieć, że niejako przecieraliśmy te, i tak dobrze przetarte, ścieżki. A potem : czarowna, świetnie oznakowana, zarówno co do kilometrażu jak i drogowskazów, trasa, słoneczna , lekko mroźna pogoda, cisza zakłócana co jakiś czas (szczerze mówiąc - dość często) sapaniem , wyprzedzających biegaczy, kilka delikatnych podbiegów, no i r30;ogromny dla mnie urok pierwszego po przerwie startur30;. Kiedy to było ostatni raz? r30;.9 miesięcy temu. To bardzo miłe biec bez obligacji, bez naporu, żeby pobić jakiś swój poprzedni wynik. Jakeście ciekawi wyników, to odsyłam na maratonypolskie. Po biegu , znów w Klubowej , posiłek regeneracyjny, no i cała ta przyjemna reszta po-biegowa, nagrody, puchary (bo medal przecież każdy już miał). Atmosfera na poły rodzinna, zdaje się, że przyjeżdżają tam dobrze znający się i od lat rywalizujący ze sobą biegacze ze środkowej POlski, zasłużeni wiekiem i wynikami. Znów szkoda, że mało kobiet. Ktoś się żalił na forum, że nie przyjedzie ze swą kobitą , bo nie ma dla niej kategorii wiekowej r11; dobre co? Pochwalę się dość hmr30; kontrowersyjnym trofeum, z jakim wyjechałam. Otóż udekorowano mnie pucharem dlar30;.. najstarszej uczestniczki, obok pana pod osiemdziesiątkę. Tak, tak, wieeeem , że no, latka lecą , ale kurde żeby aż tak ;-(((((((!!!!!!
pozdrawiam
Julija
2 Komentarzy ·
418 Czytań ·