Gdy rozpoczynałem swoją przygodę z bieganiem na jednym z forów natrafiłem na zażartą dyskusję na temat nazw biegów. Przestałem śledzić ten temat gdy forumowicze zamiast konstruktywnej dyskusji rozpoczęli przerzucanie się nazwami coraz to bardziej według nich, bezsensownymi nazwami biegów. Nie pamiętam podawanych tam przykładów ale zawrzało we w mnie gdy ktoś za szczyt głupoty uznał fakt że zapewne niebawem ktoś wymyśli Bieg do komory gazowej w Oświęcimiu. Nie podejmowałem wtedy dyskusji, byłem nowy w środowisku, nie wiedziałem kto jest kto i co wypada a co nie. Mimo iż czas nie ubłagalnie płynie, ja nie zapomniałem tej absurdalnej dyskusji. Gdzieś siedziała we mnie niezgoda na takie płytkie, ograniczone myślenie. Uważam że pamięć jest największym darem, jaki możemy ofiarować tym wszystkim, których nie ma już wśród nas. Dopóki trwa pamięć nie zostaną bowiem zapomniani ani oni , ani wydarzenia, w których uczestniczyli lub byli ich ofiarami, a formy wyrażania pamięci są różne. W sobotę pamięć o Józefie Noji, biegaczu rozstrzelanym w KL Auszwitz, ożyła dzięki wspaniałym ludziom z OKB Zadyszka Oświęcim. Hołd temu wybitnemu biegaczowi złożony został przez biegaczy w najlepszy z możliwych sposobów - biegiem. Gdy Józek tam z góry obserwował co się dzieje na ziemskim padole, mógł być tylko dumny iż ma tylu naśladowców, naśladowców , którzy pamiętają o nim i którzy postanowili dobiec w miejsce w którym Józek Nojia rozpoczął swój bieg w ponadczasowych zawodach, bieg wieczności po niebieskiej bieżni.
W ten skromny sposób, biegnąć również obok komory gazowej, krematorium pod ścianę śmierci pamiętamy o nim i o wielu tysiącach innych biegających od lat gdzieś tam wysoko, o tych, którzy wysłani zostali tam nie z własnej woli, przez "startera" który nie strzelał w górę a w lufie jego pistoletu mieszkała śmierć.
Czy absurdem jest więc biec do miejsca pamięci czy też możne wygodna niepamięć o tych miejscach ?
W sobotę 31 stycznia przedstawiciele Dystansu Kraków, TTS Tychy, doliniarzy.com stawili się na wezwanie Mał-Gosi i Andrzusia czyli naszych Zadyszkowych przyjaciół w Oświęcimiu aby uczcić pamięć Józefa Noji. Gorące przyjęcie przez gospodarzy już od pierwszych chwil zdradzało charakter tego biegowego spotkania. Rodzinne spotkanie i chwile refleksji. Osobę Józka Noji oraz historię obozu w Oświęcimiu przybliżył wszystkim Mirek Obstarczyk , pracownik Muzeum Oświęcimskiego oraz biegacz. Po krótkim referacie, młodzież szkoły w której gościliśmy,udała się do sali gimnastycznej gdzie rozpoczęła Sztafetę Pamięci. A my zwartą grupą w asyście policyjnych radiowozów pobiegliśmy w stronę obozu KL Auschwitz,

gdzie pod ściana śmierci złożona została wiązanka kwiatów oraz zapaliliśmy znicze.

. Po opuszczeniu terenu obozu , oczywiście biegiem, udaliśmy się w kierunku KL Auschwitz Birkenau. Mirek Obstarczyk opowiadał nam o tragicznej historii tego miejsca, a pod pomnikiem ofiar faszyzmu złożyliśmy kwiaty oraz chwilę modliliśmy się.

Po powrocie, na miejsce startu czekały na nas same frykasy. Na pierwszy ogień poszła wspaniała grochówka i gorąca herbata. Obejrzeliśmy prezentację multimedialną oraz raczyliśmy się wspaniałymi ciastami od których ciężko się było oderwać .

Tak samo jak ciężko było opuścić tych wspaniałych ludzi, ludzi , którzy sami pamiętają i nie pozwolą zapomnieć innym.

Dziękujemy
