Ivka, Pikot, KszysztofG. Kamil, miras i kundel rasy kundel typu Tybet sprawdzali dzisiejszego poranka co ciekawego dzieję się na naszej dolinie.Po raz 111 ekipa doliniarzy szlifowała ścieżki tego magicznego miejsca, miejsca gdzie wszystkie drogi powadzą do....." Śniadania na trawie ".
Pogoda nie rozpieszczała nas , tak jak i zapewne śmiałków startujących dzisiaj w Lublińcu w Biegu o Nóż Komandosa, no ale nie po to się spotykamy aby uciekać przed deszczem. Jako że Ivka jest instruktorką fitness, zawstydziła nas troszeczkę i wszyscy zgodnie oświadczyliśmy że zamiast czekać na zawsze spóźniającego się Krzysztofa ( dzisiaj 12 minut) , wolimy się porozciągać

. Będąc w komplecie , spacerowym tempem udaliśmy się w kierunku ul Zgrzebnioka mając nadzieje ze spotkamy po drodze JanuszaS.
Nikogo jednak nie spotkaliśmy , zataczając krąg w lewo, sprawdziliśmy stan asfaltu na ścieżce ,którą biegamy w stronę mostu widmo, a nastepnie już tradycyjną drogą zaliczyliśmy doliniarska pętlę , razem wyszło ok 9 km.
Dolina skąpana w deszczu prezentowała się dzisiaj bardzo smutno, więc próbowaliśmy ożywić atmosferę naszymi uśmiechami co zapewne by się udało gdyby nie to że po drodze prawie nikogo nie spotkaliśmy, a nieliczne sunące po deszczu " duchy" raczej śmiały się z nas niż do nas

.
Trudno przypisać tej magicznej liczbie 111 jakieś szczególne atrybuty, przecież nawet żywa rzeźba była by idiotyczna, natomiast na pewno i bez wątpienia był to nasz
pierwszy 111 -ty trening

Szerokość obrazka przekroczyła 480px i został on przeskalowany. Aby obejrzeć oryginał (640x512px) kliknij w obrazek