Witaj gościu! Zaloguj lub zarejestruj się! | Zapomnialeś hasła? Przypomnimy Ci je!
Nawigacja
Linki sponsorowane
Linki sponsorowane
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych Użytkowników: 141
Najnowszy Użytkownik: ~edziulka42195
Przyjaciele

Silesia Pro Active

AWF Katowice

Perła Paprocan

OKB Zadyszka Oświęcim

sklepbiegacze.pl

TG Sokół Zakopane

II Miejski Rajd Przygodowy
2008.08.31 - Rzędkowice - ekstrimłikend 2


Jeszcze podczas naszego pierwszego pobytu w Podlesicach zapadła decyzja - musimy to powtórzyć, a że chcieć to móc, więc 29 sierpnia ekipa w składzie: Kulbet, Kulbea, Mati, Maciek, Fryzjer, Zołza, Bartek, Ela, Ania ja i mój pies Tybet, zakwaterowała się na polu namiotowym w Rzędkowicach. Wprawdzie namioty udało nam się rozłożyć przed deszczem, ale resztę wieczoru spędziliśmy pod zadaszeniem, dopiero późnym wieczorem przestało padać, ale nie było już sensu rozpalać ogniska wszak my sami powoli zaczynaliśmy się gubić w sensie naszych dyskusji. Na stan taki z znaczący sposób wpływ miał Bartek , który niedawno obchodził urodziny a ciąg dalszy zeszłotygodniowej imprezy właśnie następował......
Świt obudził nas rześkim chłodem i słoneczkiem. Tradycyjne śniadanie na trawie w sielskiej atmosferze, przeciągnęło się aż do 10-tej. Wtedy to powitaliśmy Justycję a chwilę później dojechał do nas na rowerze Bolek.
W takim to składzie wyruszyliśmy w stronę skał Rzędkowickich.
Tutaj jak zwykle najwięcej roboty miał Kulbet - jako nasz " kierownik " miał na głowie bandę niesfornych doliniarzy i swoją czeladkę.
Pierwsze stanowisko założone na Turni Lechwora . Jak zwykle wzbudziło sporo emocji, nie wyżyci, głodni wspinania po kolei zmagaliśmy się z drogą, która łatwa nie była. Za nim wszyscy zaliczyliśmy pierwszą drogę Kulbet zdążył już pozakładać następne stanowiska. Kolejne na Skale Kursantów i troszeczkę dalej łatwiejszą dla dzieciaków a potem jak się okazało i dla innych chętnych.
Tym razem Kulbet pokazał nam nasze miejsce w szeregu. Na samą górę i to dwoma wariantami wszedł tylko on, dosyć wysoko udało się też wejść, Justycji, ale szczytu nie zdobyła. Pozostali - nazwijmy to po imieniu - my amatorzy rozbijaliśmy się o trudność tej drogi nie pocieszeni, z obietnicą, że kiedyś pokonamy ten uskok zjeżdżaliśmy w dół. Jako ostatni zaliczający ten odcinek miałem największą publikę i doping, oraz ostrzeżenia, że jak nie wejdę to nie będę mógł się wieczorem napić piwa a nawet zagrożono mi nie wpuszczeniem do namiotu. I w tym miejscu chciałem podziękować bardzo Eli ;-), za pozytywne wsparcie. Jednak mimo wszystko paluchy i tak się prostowały, więc z pokorą zjechałem na dół :-( .
Po wyłojeniu Turni Kursantów przenieśliśmy się dalej. Mijając Słoneczną Turnię po dopingowaliśmy Ani, która zaliczała właśnie kurs wspinaczkowy, ale nie chcąc jej peszyć poszliśmy dalej do Leśnej Turni.
Na której, chyba dla pocieszenia " kierownik " zaproponował nam bardzo wysoką i ciekawą drogę. Nie wiem czy posługuję się dobrym językiem, tak naprawdę to nie wiem czy droga może być wysoka, na pewno turnia była strzelista a droga praktycznie pionowa, na szczęście miała dużo możliwości i każdy znalazł dla siebie odpowiednie chwyty, aby z dumą dotrzeć na samą górę. Tu warto dodać, iż tę trasę zakładał Bartek na autoasekuracji .
Dumni i bladzi po zaliczeniu tak wspaniałych dróg wspinaczkowych, powłóczyliśmy nogami w kierunku knajpy.
Jednak nie wszyscy, Ela i Justycja wybrały się na biegową wycieczkę zaliczając tym samym sobotni trening. Tymczasem w knajpie przy piwku niczym w kasynie rozgrywały się prawie, że hazardowe gry o stawianie, o piwo, o honor i dla jaj - tak czy siak kapsle przyniosły nam kupę uciechy, szkoda tylko tego zmarnowanego piwa, no i Maćka wykąpanego w piwnej pianie też mi było szkoda.
Po kilku kolejkach pomaszerowaliśmy dalej. Obiado-kolację zjedliśmy przy namiotach no i przyszedł czas na część artystyczną.
Rozpaliliśmy ogromne ognisko i zanuciliśmy starą harcerską piosenkę................ No dobra śpiewów nie było, ja przynajmniej nie pamiętam;-). Ale był chrzest, urodzinowym szampanem Bartka ochrzciliśmy nasz baner i uczciliśmy 30 wiosnę Bartka. Za swoje wyczyny na skałach: Fryzjer (Bartek mały) , Maciek i Mati dostali drobne upominki a twórca projektu baneru -Bolek - odebrał nagrodę główną za projekt w postaci pieniężnej kiełbachy wartej 50 zł ( w monetach po 50 groszy !). Przy ognisku były oczywiście kiełbaski, ogórki i dyskusje o istocie człowieczeństwa, jako że w podczas lewitacji nie jestem w stanie przyjmować na siebie ciężaru odpowiedzialności za takie mądre dyskusje, w celu rozprężenia atmosfery zarządziłem uroczyste odpalenie znicza Ekstrimłikendowego. Efekt zaskoczył chyba wszystkich a mnie na pewno. Moment zapłonu będzie można obejrzeć klikając TUTAJ. Natomiast nikomu nie udało się uchwycić pokazu techniki laserowej;-).Czyżby wszyscy byli tak zachwyceni, że zapomnieli o aparatach fotograficznych?·Aha trochę jak zjawa pojawiła się zagościła u nas przy ognisku sympatyczna dziewczyna, zdaje się koleżanka Ani i Eli- jak się pojawiła tak i zniknęła albo po prostu mnie umknął ten moment, w każdym razie zjawą nie była, bo na zdjęciach została uchwycona:-)·Długa to była noc, przegadana i prześmiana, obgadaliśmy wszystko i wszystkich a jak już nie było, na kim się wyżywać to na celownik wzięliśmy gwiazdy i tak zrobiło się.....Rano.
Dzień drugi rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, na śniadanie było suszi (mnie), po zaspokojeniu pragnienia rozpoczęły się warsztaty praktyczne nauki plątania różnych dziwnych węzłów. Tzn. Kulbet kazał wiązać, Ela i Justycja próbowały plątać a my się wymądrzaliśmy.
Jak już wszystko zostało poplątane to postanowiliśmy udać się w skały, aby praktycznie przetestować nasze umiejętności?
Tam też dołączył do nas Adamus wraz ze swym sprzętem foto pieszczotliwie nazywanym - canonikiem. Mirek poświecił się dokumentowaniu naszych akrobatycznych wyczynów a my zajęliśmy się podstawowym tematem wykładu, jakim były techniki zjazdowe, zjazdy na ósemce, na płytce sztifta, z szantem, na półwyblince i z prusikiem. (, Jeżeli przekręcam nazwy to przepraszam wszak nie-uk jestem) ten ostatni to taki cud natury, takie małe byle, co a takie ogromne możliwości, prusik wielu z nas zachwycił.
A tak w ogóle to Kulbet raz po raz zaskakiwał nas stosami wiedzy, co, jak i do czego można wykorzystać, trzeba przyznać ze to chodzący bank wiedzy o sztuce wspinaczkowej!·Justycja natomiast brylowała w wymyślaniu " cudów na kiju " - czego efektem była wspinaczka z opaska na oczach!!!!!·Osobiście uważałem, że to po prostu jest niemożliwe, ale jak sama autorka pomysłu udowodniła - da się!·Uczucie jest niesamowite, pomijając fakt,że wyrąbałbym o glebę za nim doszedłem do skały, a było tak z 80 cm! To później, gdy po chwili straciłem orientacje ile mogłem pokonać trasy, znalazłem się w innym wymiarze. Z jednej strony nie było podstawowego informatora - wzroku- a z drugiej skała przemawiała cała sobą, swoim " oddechem", dostarczała setek informacji, wystarczyło je odebrać. Jakżesz wtedy się odbiera te wszystkie małe dziurki, wgłębienia, chwyty na jeden palec niczym koło ratunkowe. Nie potrafię oddać tego stanu, ale albo nie widząc gdzie się jest człowiek staje się odważniejszy myśląc, że jest nisko nie czuje zagrożenia, albo jest tak wystraszony, że chwyta się wszystkiego stalowym uściskiem nie dopuszczając nawet myśli, iż może się z tego chwytu wyślizgnąć. Tak czy siak jazda nieziemska!
Spełnieni w swych szalonych pomysłach, pełni nowej wiedzy i doświadczeń mogliśmy spokojnie wrócić do namiotów. podsumowując całość ekstrimłikendu poprosiliśmy " kierownika " wyprawy o opinię, która nie była chyba dla nikogo zaskoczeniem : zostaliśmy zjechani jak psy za nieuctwo i amatorszczyznę i za karę w celu poprawy naszej postawy wspinaczy skałkowych zmuszeni jesteśmy bardziej się wykazać na następnej kurso-wyprawie - huuuuuuuuuurrrrrrrrraaaaaaaaa ! ekstimłikend 3 - już niebawem :-)

Niech żyje nieuctwo;-)
II Miejski Rajd Przygodowy
Dodane przez mirasvitas dnia 04 wrzesień 2008 07:37
7 Komentarzy · 571 Czytań · Drukuj
Komentarze
Justycja dnia 04 wrzesień 2008 08:06
Fajnie to opisałes Miras. Z tym wspinaniem bez patrzenia to nie był mój pomysł tylko Bartkaemoticon
ja to z pełnym niedowierzaniem robiłam, bo wydawało mi sie to niemożli ale okazuje się ze nawet to jest mozliweemoticon

Huuuuuuurrrrrrrrrraaaaaaaa!!! juz sie nie mogę doczekac ekstimłikend 3emoticon
mirasvitas dnia 04 wrzesień 2008 11:10
W takim razie należy to oficjalnie sprostować : Mistrzem w wymyslaniu " cudów na kiju " jest Bartekemoticon:k
shplus dnia 04 wrzesień 2008 19:34
Dylu żałuj!
kula dnia 04 wrzesień 2008 19:40
niestety nie jestem chodzącym bankiem wiedzy ale zawsze jestem otwarty na uwagi i nowości .
znajomość każdego węzła , każdej techniki i możliwie największej wiedzy o wspinaniu nie jest gwarantem bezpieczeństwa a zarazem przyjemności z całego tego wqspinania . Ja przekazałem wam tylko trochę swojego doświadczenia i filozofi w tym co robię a najtrudniejsze przed WAMI . np:
-wybór przed poświęceniem całego swojego wysiłku dla partnera .
-zaufanie
-oddanie sytacji ( i tej najgorszej)
- jak padam na kolanach - ktoś jeszcze może mnie potrzebować TRZEBA BIEC

pozdrawiam i dziękuje miras za relacje. na "ekstrimłikendzie 3" DAM WAM POPALIĆ

ten węzeł małżeński cały czas mi chodzi po głowieemoticon
kula dnia 04 wrzesień 2008 19:43
Bart oczywiścię Wielkie Dziękuje ,że również wziełeś trochę na swe barki na tym wyjeździe:)
shplus dnia 05 wrzesień 2008 08:59
Kulbet, cieszę się że mogłem choć troche pomóc, mam nadzieję że na "EŁ3" moja forma będzie lepsza i z chęcią popalę!
mirasvitas dnia 05 wrzesień 2008 10:56
można wreszcie z bezpiecznej odległości zobaczyć odpalenie ' znicza' , wystarczy kliknąć odnośnik w tekście relacjiemoticon

Chociaz paleniem sie brzydzę, to palenie w kominku czy też palenie ogniska a w szczególności podpalanie ' komina - ' uwielbiamemoticon do tego z chęcia dołożę popalanie w skałachemoticon

Wypytałem ostatnio po co tak własciwie potrzebny mi jest ten słynny węzeł małżeński - odpowiedź jest była prozaiczna : " a kto by ci chłopie te wrzody na żołądku wychodował ? a skąd byś miał tyle siwych włosów ? no i musiał bys sie męczyć z wydawaniem wszystkich pieniędzy ! a tak jeden węzeł i wszystkie problemy zniknęły ! " -
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Powered by PHP-Fusion © doliniarze.com theme V2 & 2007-2012 administration & coding: Bolek117
802272 unikalnych odwiedzin